Sony i brak logiki, czyli NIE dla wstecznej kompatybilności

Shuhei Yoshida

Echa ostatnich targów E3 wciąż są słyszalne w całej branży. Widać tegoroczne posunięcie Microsoftu z wsteczną kompatybilnością konsoli było strzałem w dziesiątkę, albowiem spowodowało sporo wrzenia w całym środowisku graczy, dziennikarzy, a także prowokując Sony, które wypowiedziami swoich włodarzy zwyczajnie się kompromituje.

Nie lubię się pastwić nad żadnym wydawcą, czy producentem gier. Nie sprawia mi to szczególnej przyjemności (zazwyczaj), ale gdy takowa instytucja wręcz wpycha mi w ręce niepodważalne argumenty na brak logiki w funkcjonowaniu firmy, to aż się prosi o kilka kąśliwych komentarzy. Jak pewnie się domyślacie na moim dywaniku znów ląduje Sony, a sprawa tyczy się wstecznej kompatybilności.

Po dość śmiesznej wypowiedzi szefa europejskiego oddziału PlayStation Jima Ryana, zdaniem, którego gracze nie są zainteresowani wsteczną kompatybilnością i w takowe gry grać nie będą, przez co poniekąd podważył zasadność nowej usługi Sony PlayStation Now, czas przyszedł na prezesa Sony Worldwide Studios Shuhei Yoshidę. Zaprawdę powiadam wam będzie kolorowo.

Otóż Yoshida nie kryje zdumienia, iż konkurencja w ogóle postawiła na tego typu usługę:

Byłem bardzo zaskoczony. To musiało kosztować sporo wysiłku, aby przygotować wsteczną kompatybilność, ponieważ Xbox 360 i Xbox One posiadają inne architektury. Aktualnie pokazali bardzo krótką listę tytułów, które działają, a emulując produkcje musisz zajmować się każdym tytułem z osobna. Dlatego jestem ciekaw, jakie gry pojawią się na liście 100 tytułów, które będą kompatybilne do końca roku.

To nie wszystko, prezes Sony Worldwide Studios dodaje:

Całkowicie rozumiem prośby ludzi związane ze wsteczną kompatybilnością i gdyby było to łatwe, podjęlibyśmy się tego. Naszym celem jest tworzenie gier na PlayStation 4 i dodawanie nowych usług. Przygotowując remake sprawiamy, że gry na PlayStation 4 są jeszcze lepsze – tak było z The Last of Us, gdy osiągnęliśmy 60 klatek na sekundę i tak samo jest z Dark Souls 2.

Zdaniem Yoshidy PlayStation Now nie jest usługą wyłącznie bazującą na kompatybilności wstecznej, z czym trudno się nie zgodzić, albowiem dąży ona do wyeliminowania konieczności posiadania konsoli by grać w gry Sony, nawet, jeśli nie masz urządzenia tej marki. W istocie jest to usługa sieciowa, polegająca na streamowaniu pokaźnej biblioteki tytułów, np. za pośrednictwem telewizorów LG. Czekać tylko jak będziemy mogli pograć w Uncharted na pralce Boscha.

Mimo tego, połowę tej jakże „innowacyjnej” oferty stanowią gry z PlayStation 3, czy nawet wcześniejszej konsoli, za które przyjdzie ponownie płacić i to wcale nie małe pieniądze. Z technicznego punktu widzenia nie jest to kompatybilność wsteczna, ale w praktyce to zręczne ominięcie skomplikowanej architektury PS3, celem ponownego sprzedania czegoś, co już na siebie zarobiło. Dlatego Sony reaguje dość nerwowo, albowiem ruch Microsoftu podważył zasadność wydania grubych milionów przez Japończyków w usługę niemal tożsamą, ale za którą każą sobie płacić użytkownikom. Pamiętajmy wszakże, że azjatycki potentat nadal boryka się z problemami finansowymi, zaś nowa konsola i gry w sposób istotny łatają dziurę budżetową. Z drugiej strony kompatybilność wsteczna jest diabelnie trudna do osiągnięcia, z względu na przekombinowaną architekturę poprzedniej konsoli, choć w technikalia oraz w co można, a co nie, zagłębiać się już nie będę.

Jednakże, o ile mogę wybaczyć pewne nieścisłości natury technicznej, to już budowanie argumentacji w oparciu o rzekome „lepsze” gry jest całkowicie irracjonalne. Jeśli zdaniem przedstawicieli Sony ponowne wydanie The Last of Us, Dark Souls 2 czy choćby ostatnio God of War, po uprzednim delikatnym liftingu (nie oszukujmy się, tytuły te nawet w 1080p niewiele różnią się od pierwowzoru z PS3), można nazwać inwestycją w lepsze jutro, a nie pójściem na łatwiznę, to sam już nie wiem jak to skomentować. Nie oczekujcie wstecznej kompatybilności na PlayStation 4, bo Sony skupia się na grach… remasterowanych, lub mówiąc dosadniej portach dostosowanych do nowej platformy.

Jak nie wiesz o co chodzi, to zawsze w tle występują pieniądze. Tłumacząc PR’owy język na nasz, pan Yoshida chciał powiedzieć: „Całkowicie rozumiem prośby ludzi związane ze wsteczną kompatybilnością, ale nie można na tym zarobić, więc zbywamy temat. Naszym celem jest odgrzewanie gier i dodawanie nowych płatnych usług. Przygotowując niby-remake sprawiamy, że zarabiamy podwójnie na już wyeksploatowanym tytule – tak było z The Last of Us, gdy osiągnęliśmy 60 klatek na sekundę i tak samo jest z Dark Souls 2.

Nowa generacja gości na rynku przeszło dwa lata, i zamiast sprezentować nową jakość w branży, stała się domem produkcji odgrzewanych. W tej kwestii szczególnie przoduje Sony. Oczywiście, że osoby nieposiadające wcześniej PS3 mogą tak nadrobić pewne zaległości, choć nie można dopuszczać do sytuacji, aby ten segment dominował rynek i kierunek, w jakim zmierza. Naturalnie kompatybilność wsteczna XOne nie powinna przesądzać całkowicie o ewentualnym wyborze tego urządzenia przez konsumenta, ale mam cichą nadzieję, że w sposób istotny wpłynie na twórców i wydawców, tamując napływ ogrzewanych kotletów, co przysłuży się powstawaniu nowych, ciekawych produkcji.

Źródło cytatów: ppe.pl

Tomasz Bazylewicz

Ja tu tylko zamiatam, czasem coś napiszę jak każą. Członek ekipy niemal od początku istnienia portalu. Miłośnik cyfrowych zmagań na czterech kółkach, choć największą namiętnością od lat niezmiennie pozostaje komiks w całej jego różnorodności.

You may also like...