Kruczki, smaczki i easter eggi w Hotline Miami 2: Wrong Number

hotline-miami-2-australia

Hotline Miami 2: Wrong Number pełne jest drobnych smaczków i powiązań. Choć śledziłem fabułę w oczami nieustannie wlepionymi w ekran, pod koniec gry parę rzeczy pozostało dla mnie zagadką. Dopiero powtórne ogranie całości na hardzie oraz parę wizyt na „internetach” pozwoliło mi ogarnąć wszystkie niuanse tej pokręconej produkcji. W poniższym tekście dzielę się z wami zarówno własnymi rozkminami, jak tymi odkrytymi przez chytrzejszych przeze mnie. Z oczywistych względów polecam unikać czytania, jeżeli ktoś jeszcze tej indyczej perełki nie ograł.

Co Manny Trzyma W Bagażniku I Dlaczego Jest To Związany Koleś?

ziomek w bagżu

A kto mi tutaj robi wierzgu-wierzgu w bagażniku? Po lewej przy stole widać portfel podrzucony przez Manny’ego

Przed jedną z misji Manny zajeżdża pod dom pewnego dziewczęcia, którym jest nie kto inny jak muskularna Łabędzica biegająca po nocy z piłą łańcuchową. Po tym jak detektyw puka do drzwi, przejmujemy na chwilę kontrolę nad Ashley, by szybko schować pod łóżkiem okrwawione ubrania z ostatniego nocnego wypadu.

Sprawa jest o tyle zabawna, że Łabędzica nie jest jedyną postacią w tej scenie która ma coś do ukrycia. Po przesłuchaniu Łabędzicy wystarczy podejść do bagażnika. Zazwyczaj ten skrywa podręcznego shotguna, w tej scence jednak klapa podnosi się ukazując naszym oczętom…wierzgającego, skrępowanego gościa. Manny nie komentuje całej sprawy, tylko wsiada za kółko i jedzie zmasakrować cały kontenerowiec pełen kolumbijskich gangoli.

Podczas tradycyjnej „pomisyjnej” scenki detektyw przyjeżdża na miejsce straszliwej zbrodni – seryjny morderca, którego Manny ściga z taką zaciekłością znów zaatakował. Trupek wygląda jednak jakoś tak znajomo, a na dodatek śledczy donoszą, że ofiara ewidentnie była przez jakiś czas skrępowana. Na dodatek, brakuje przy niej portfela, a bystrzy gracze mogli dostrzec, że podczas, gdy Ashley sprzątała „ubrania robocze”, Manny podrzucił do jej mieszkania pewien mały fant…

OJ, CHYBA JUŻ WIEMY CZYM ZAJMUJE SIĘ NASZ DETEKTYW PODCZAS NIEPRZESPANYCH NOCY NA KTÓRE CIĄGLE TAK NARZEKA.

Stary Znajomy

moto

Słit focia z motocyklistą

Pierwszą misję Pisarza rozpoczyna scenka w sądzie, w którym rozgrywa się rozprawa Jacketa, bohatera „jedynki”. Opuszczając budynek w drodze na misje, mijamy przed wejściem pikietę Fanów, domagających się zapewne uwolnienia ich ukochanego psychola. Fanom jedynki w oko może natomiast wpaść jeszcze jedna postać trzymająca się na uboczu.

Kiczowata, różowa kurtałka, opaska na zafarbowane włosy, no i ten motocykl…Czyżby krwiożerczy Motocyklista z „jedynki” przeżył starcie ze słynnym pogromcą ruskiej mafii? Częściowo odpowiada na te pytanie inny „sekret”, który niebawem weźmiemy na warsztat.

Tęczowe podróże, małe i duże!

koniec tęczy

Punktacja za start to spokojnie dycha, ale już lądowanie…

To jest jeden z tych małych szczególików, których nie załapałem od razu. Wieńczący grę level, sponsorowany przez totalnie wystrzelonego na psychodelikach bossa ruskiej mafii, kończy sekwencja, w której, po totalnie porypanej bitwie z dwójką Łabędzi, widzianych na mocy dragów jako dwugłowa hydra, szefuncio otwiera niebiańskie wrota i udaje się na słitaśny spacer po tęczy. Wyciemnienie, napisy końcowe.

„Co to miało k**wa być?”, zastanawiała się moja zorana 8-godzinny maratonem z Wrong Number główencja. Dopiero powrót do kończącej żywot grupy krwiożerczych Fanów misji Death Wish mnie oświecił. W jej końcówce Łabędzie tracą na dachu kwatery głównej rosyjskiej mafii kontakt z resztą ekipy, a gdy chcą wrócić do środka, zabija ich znienacka roześmiany mafiozo. Ekran się wyciemnia ale widzimy jeszcze, jak boss wiezie się przed siebie nonszalanckim krokiem. PEWNIE CHCE PODNIEŚĆ BROŃ CZY COŚ, pomyślałem.

W rzeczywistości wycieczka po tęczowym moście skończyła się tragicznie – mafiozo po prostu spieprzył się z samego dachu wieżowca. W epilogu Death Wish opuszczając detektywem  oblężony przez policję budynek ostatniego starcia Fanów i ruskiej mafii, natrafiamy na przykryte płachtą ciało jakiegoś nieszczęśnika. Jest to, rzecz jasna, truchło roztrzaskanego o beton szefuncia.

A mama nie mówiła, że by uważać na marihunanen?

A dokąd to, dziubaski?

Jedyne wyjście

Richard jak zwykle nie owija w bawełnę. Jak widać na załączonym obrazku, Aktor i Jake już skorzystali z tego „jedynego wyjścia”.

Po skończeniu głównego wątku, zagorzali Hotline’owcy pewnie bez wahania wduszają spację w ekranie wyboru leveli, przerzucając rozgrywkę na tryb Hard. Zapał godny podziwu, ale lepiej zamiast tego udać się do menu New Game i dopiero tam odpalić trudniejszą wersję gry.

Zamiast prologu Midnight Animal wyskakuje nam mała, acz smakowita cut-scenka. Oto Człowiek Kogut, popularnie zwany Richardem odbywa swoistą „ostatnią wieczerzę” z całą obsadą gry, zebraną przy jednym stole. „Po co tutaj przyszliście”, szydzi, „przecież wiecie, jak to się kończy”. Słowa te skierowane są nie tylko do postaci z gry (które po kolei przyjmują postać groteskowych truposzy), ale także graczy liczących, że ukończenie gry na Hardzie ujawni jakieś inne zakończenie. Dla każdego z zebranych popaprańców ma też parę zdań, owiniętych w typowe, „richardowe” metafory.

Najciekawiej wypada tu jego krótki dialog z Mannym. Z rozgryzaniem innych postaci Richard nie ma problemów, jednak w przypadku detektywa/seryjnego mordercy przyznaje, że jest on dla niego zagadką. „Ciebie natomiast kompletnie nie rozumiem”, stwierdza, „dlaczego robisz, to co robisz”. Delikatnie mówiąc, jest to niepokojące – jeżeli koguciogłowa personifikacja ludzkich lęków i pierwotnych instynktów nie wie o co ci chodzi, to znaczy, że masz zdrowo nasrane we łbie.

Bar Złamanych Bohaterów

bar

Połowa okupantów tej miejscówki zdążyła się już dawno pozabijać ale CO TAM.

Prolog etapu Pisarza w metrze zaczynamy w jego domu. Możemy podejść i odczytać liścik od żony…albo chwycić za telefon i odebrać połączenie. Telefon co prawda nie dzwonił, ale kto by się przejmował takimi pierdołami w pełnym schizów Miami. Dzwoni do nas tajemniczy kontakt, oferujący ciekawe informacje na temat wyczynów Jacketa. Facet podaje adres baru w którym obecnie zalewa pałę i prosi żeby dotrzeć do niego z dwustoma dolcami nim skończy mu się forsa na chlanie.

Po pokonaniu zbirów okupujących metro, zamiast trafić na „normalny” epilog wbijamy do baru gdzie czeka na nas informator. Okazuje się, że to Motocyklista z jedynki, z tym, że z pociachaną i postarzałą o jakieś 30 lat mordą. Stary znajomek opowiada o tym jak masakrował ruską mafię podczas okresu „rządów” Jacketa. Niestety, w końcu natrafił na słynnego zamaskowanego psychola, i choć ten nie upierdzielił mu czachy kijem do golfa, tak jak to sobie wyobrażał podczas śpiączki, starcie z nim tak zryło mu czachę, że zaszył się na dwa lata na pustyni. Nic więcej ciekawego do powiedzenia nie ma, więc Dziennikarz odmawia mu obiecanych dwóch stów i zabiera dupę w troki.

Ale, ale! Przyjrzyjmy się obsadzie baru: w łazience rąsie myje Manny, przy wspólnym stole biesiadują Fani (zabici w poprzedniej misji), stolik nieopodal okupuje szef mafii (spadł niedawno z dachu) wraz z Zabójcą (zmasakrowanym przez Fanów). Do tego jeszcze dochodzi zastrzelony parę lat wcześniej Jake i baardzo martwy Aktor, którym drinki podaje, zmieciony przecież przez wybuch nuklearny, Broda. Czyżby Pisarzowi też zaczynało się pieprzyć w dyńce?

Hotline Miami 3

hm3

Jak to kiedykolwiek wyjdzie to zjem własnego buta. Z lewej nogi, ot co.

A tutaj mały bonusik dla cierpliwych – po napisach końcowych ekran ogarnia ciemność. Zamiast ze zniecierpliwieniem napieprzać w spację, czy co tam macie pod paluchem, lepiej grzecznie odczekać te kilkanaście sekund. Po pewnym czasie bowiem wyskakuje nagle menu…Hotline Miami 3.

Menu siedzi na ekranie tylko chwilkę, ale wystarczająco długą, by dać nadzieję na kontynuację. Jednak bądźmy szczerzy – to prawdopodobnie tylko jeden z wielu „sztuchrnięć” skierowanych do fanów łaknących kolejnych odsłon. Dennaton Games od samego początku zapowiadał, że Wrong Number definitywnie zakończy serię, a kropkę nad przysłowiowym „i” tego stwierdzenia pustosząc świat gry deszczem atomówek. O czym zresztą od samego początku ostrzegał nas Richard mówiąc, że „nie sądzi, by zakończenie spodobało się komukolwiek”.

Nostalgiczny dobór broni Syna

synio

Zabawki Syneczka

 

W Hotline Miami 2 mamy okazję odegrać parę leveli jako nowy szef ruskiej mafii, będący synem bossa rozwalonego przez Jacketa w finalnej misji „jedynki”. Syn nie nosi, co prawda, masek, ale ma do wyboru trzy „style”. Mechaniką nawiązują do zdolności Fanów, lecz to co w nich jest najciekawsze to to, że każdy z nich odwołuje się do finalnego bossa pierwszej odsłony.

Bodyguard, symbolizowany przez rozbite okulary upamiętnia panią samuraj, której głowę Jacket brutalnie wkomponował w szklaną posadzkę kwatery mafiozów. Wybierając ten styl Syn dostaje do łap katanę pozostałą po zabitej ochroniarce. Dirty Hands pozwalające masakrować wszystkich bez wyjątków samymi piąchami przywdziewa na łapy Syna zakończone kolcami kastety. Kształt broni stylizowanej na kocią łapę nie jest przypadkowy – poza kobietą z mieczem, jego ojca strzegły też dwie tresowane pantery. Wreszcie pozostaje nam jeszcze Bloodline, będący bezpośrednim hołdem dla staruszka. Naszyjnik z nabojem ma wyrytą datę ostatniego etapu „jedynki”, a wybierając go dostajemy do rąk dwa submaszynowce dzierżone w „tatusiowym” stylu.

Jak widać, Syn ciężko zniósł przedwczesny zgon ojczulka, co zresztą podkreślone jest w kilku dialogach i jednej z licznych halucynacji. Nawiasem mówiąc, czyż to nie zabawne, że zginął naśladując swojego ojca – popełniając samobójstwo po starciu z zamaskowanym psycholem?

Manny Pardo – „jestę aktorę”

jestę

O! Uchwyciłem gości! Zaraz znikną!

Nie trzeba wykwalifikowanego psychologa by stwierdzić, że Manny to kawał zwyrola kryjący się pod przykrywką dzielnego stróża prawa. Wcześniej zdążyłem  przypomnieć, że dla Richarda Pardo jest zagadką, ale my możemy spróbować dociec co temu psycholowi łazi po głowie.

Definitywnie chodzi mu o sławę – w pierwszej scenie, w której Detektyw bada miejsce swojej zbrodni ekran na chwilę miga białym światłem. Jeżeli ktoś śledził w tym momencie napisy, mógł to łatwo przegapić, lecz zrobienie w tym kluczowym momencie screena daje bardzo interesujące rezultaty. Podczas błysku na sekundę Manny’ego otacza ekipa filmowa kręcąca „dzielnego bohatera” badającego miejsce zbrodni. Detektyw najwyraźniej domaga się sławy i uznania.

Z zazdrości o rozłgos zabija później rannego Tony’ego, który po wpierdzielu od naćpanego Syna zabarykadował się w pokoju pełnym trupów swoich towarzyszy. Ranny Człowiek Tygrys poddaje mu się bez walki, ale ten z zimną krwią pakuje mu kulę w łeb rzucając, że dla „takich śmieci jak on nie ma sławy”.

Jeszcze jeden, pozornie nic nie znaczący, wizualny kruczek. Wychodzą z domu podczas koszmaru poprzedającego ostatni etap Manny widzi na swojej klatce schodowej paczki z maskami pod każdym drzwiami. Prawie każdymi – pod drzwiami Detektywa nie ma żadnego prezenciku. Wizualizacja kompleksów w stylu „wszyscy, tylko nie ja?”.

Abyss – ukryty level

abys

No i gdzie ta impreza, hę?

Niejeden gracz pewnie strzelił niezłe zdziwko, kiedy na trzecim piętrze levelu Withdrawal zamiast po pierwszym zgonie dostać standardowe „r to restart” usłyszał znajomy skrecz zwiastujący koniec etapu i zobaczył jak mafiozi taszczą po schodach Jake’a z przestrzelonym brzuszyskiem. Niby wszystko gra, bo Jake’a w „jedynce” znajdowaliśmy właśnie w takim, niezbyt zdrowym stanie. Los można jednak nieco nagiąć i przy odrobinie „skilla” wyczyścić piętro za pierwszym podejściem.

Tak sprawny zawodnik zostaje wynagrodzony dodatkowym poziomem. W pierwszej cutscence po Withdrawal gramy Pisarzem badającym pozostałości po Jake’u. Tym razem przy resztkach leży dodatkowy przedmiot, którego zgarnięcie odblokowuje w menu bonusowy level Abyss.

Podobnie jak w przypadku Baru, nie do końca wiadomo, ile z tej sekwencji jest prawdą a ile halucynacją. Pisarz dociera do pozostałości po bunkrze organizacji 50 Blessing. Nie ujawnię kogo tam spotyka, by nie psuć zabawy ewentualnym odkrywcom.

Zacznijmy od końca

nukas

OJOJJ, cóż to za słodki błysk, pewnie spadająca gwiazdka szybko powiedz życz-HYYNGGGHHHH

Odpalacie Hotline Miami 2, wciskacie Continue…ooo, a co to za ładny błysk po lewej stronie? Pewnie to słoneczko wstaje nad pięknym stanem Floryda. Zaraz, zaraz – a słońce to nie jest przypadkiem tutaj na środku? COŚ TU NIE GRA.

Po ukończeniu gry wszyscy już wiemy czym jest ten rozbłysk. To atomówki rozdmuchujące w nicość Miami, jednocześnie metaforycznie puszczając całą serię z dymem. Dennaton Games w swoim typowo przewrotnym stylu serwuje nam finał całej historii już w chwili odpalenia menu.

Nawiasem mówiąc finał zapowiadał nam już plakat promujący grę. Mamy na nim Brodę stojącego tyłem do…no właśnie, wybuchu nuklearnego. Wybuchu, w którym na dodatek wyrysowane są mordki wszystkich pozostałych protagonistów. Cóż, nikt nie może powiedzieć, że nie został ostrzeżony…

Nuklearny Tron w moim Miami?

żabcia

A tu proszę państwa, leży sobie Żabcia z Nuclear Throne. Osobiście preferuję Kurę i jej katanę w slow-mo (POZDRO DLA KUMATYCH)

Fani już teraz żartują sobie, że kontynuacja Hotline Miami 2 już wyszła, i nazywa się Nuclear Throne. Ten przeznakomity roguelike szybką i bezlitosną akcją widzianą „z góry” rzeczywiście przypomina dzieło Dennaton Games.

Co więcej, bohaterowie z Nuclear Throne zaliczają mały występ w The Wrong Number. Podczas pierwszego rajdu Mannym rozgrywanym do uderzeń wspaniałego Technoir w wykonaniu Perturbatora, można ustrzelić kilka standów. Wszystkie z nich przedstawiają zrytą obsadę Nuclear Throne, a wykonanie tego zadania odblokowuje ukrytego „aczika”

Przy okazji – jeżeli jaracie się gameplay’em Hotline Miami, zerknijcie na Nuclear Throne. Hardkorowa gierca, która wciąga jak cholera.

Jakub Zając

Zatwardziały pecetowiec, zwyrodniałe dziecię fpsów, skradanek i papierowych RPGów. Gra we wszystko co popadnie, ale szczególnie upodobał sobie wyszukiwanie "indyczych" perełek.

You may also like...