Cyckiem i Padem #2 – Jestem graczem!

cyckiem i padem

Kolejna strona, kolejna akcja, kolejne badanie… Pod adresem Jestem graczem możecie przyznać się do tego, że stanowicie część wielkiej społeczności lubiących gry. Czy badanie graczy jest nam w ogóle potrzebne? Jak się czuje królik doświadczalny rodzaju żeńskiego, już dziś, specjalnie dla Was relacjonuję ja – kobieta grająca.

Jestem już po. Zajęło mi to niecałe 20 minut, choć dopiero dzień po publikacji strony z badaniem. Pierwszego dnia zbyt duża ilość ludzi odwiedzająca stronę uniemożliwiło prawidłowe jej działanie. Do rzeczy jednak. Mamy przed sobą kilkadziesiąt pytań, ale na początek klasyczne wybadanie kim jest uczestnik ankiety. Kilkanaście minut później, po zakończeniu badania, wiedziałam mniej niż w momencie, kiedy do niej przystępowałam. Podejrzewałam, że wyszliśmy już z epoki komputera łupanego kiedy „prawdziwy” gracz kojarzył się z pryszczatym nastolatkiem z nadwagą, całkowicie aspołecznym, który niczym hikikomori nigdy nie wychodzi z domu, a kontakty utrzymuje jedynie za pomocą gadu-gadu.

Mam wrażenie, że twórcy ankiety przeoczyli fakt, że gry stały się powszechne. Graja niemal wszyscy, nawet jeśli nie określiłby samych siebie jako graczy hardcorowych. No bo jak zdefiniować np. moją mamę w wieku zdecydowanie dojrzałym, która gra…, a i owszem, jak jest dobry tydzień to nawet 14 godzin tygodniowo! Tylko, że w pasjans na swoim laptopie. Czy moja mam jest graczem? Jeśli tak to pytania w tej ankiecie powinny być nakierowane na odpowiedź na pytanie – jakiego typu jesteś graczem? Bo przy tak ogólnych pytaniach, które niestety w dużej mierze we wspomnianej ankiecie, grania nie dotyczą w ogóle, zaraz objawi się nam „prawda ukryta”, że gracz jest „przeciętnym człowiekiem”.

Ponad połowa pytań zawarta w ankiecie dotyczy, sposobów na spędzanie wolnego czasu, kontaktów z innymi ludźmi i sportów jakie uprawiam (bądź nie). Wypełniając ankietę czułam się bardziej jak w gabinecie psychologa, który dopytuje jak tam, co tam u mnie, niż odczuwałam, że badają „mnie” jako gracza. Być może bredzę, nie jestem psychologiem, nie ja układałam te pytania i nie ja rozmyślałam nad ogólną koncepcją. Boję się wyników, które maja przesłać na mój adres emailowy.

Obawiam się, że wyda się że jestem brzydką grubą kobietą, która nie kontaktuje się z innymi ludźmi, z prostego powodu. Większość moich znajomych wyjechała z Polski i kontakty z nimi utrzymuje głównie przez portale społecznościowe. Przy pytaniu o kontakty międzyludzkie odpowiedziałam, tak jak jest – rozmawiam przez internet, czasem wychodzę na piwo/soczek, niestety niezbyt często. Czy czyni to ze mnie hikikomori? Nie sądzę. Inna kwestia, że pytań o gry, granie było wg mnie bardzo mało jak na ankietę definiującą gracza. Ot, pytanie o platformę, ile grasz, jakie gry, ulubione tytuły… Niczym na szybkiej randce i już po kilku odpowiedziach zmieniamy temat na mnie j niezręczny.

Pytacie co bym wymyśliła więcej? Wystarczyło połączyć gry z pytaniami o kontakty międzyludzkie. „Czy zdarzyło Ci się spóźnić na randkę bo grałeś?”, „Czy wydałbyś ostatnie pieniądze z pensji na grę , na która długo czekałeś mając świadomość, że przed tobą tydzień do wypłaty?”. Wydaje mi się, że dużo bardziej określiłby mój stosunek do grania, niż zapytanie „Czy obawiam się przyszłości”? Jasne, mości panowie! Poza długa listą klasycznych „obaw” ( o pracę, o zdrowie rodziny, o sytuację w Polsce ),  obawiam się, że kiedyś „odechce mi się grać”, że kiedyś „nie będę miała na to czasu”. Ale tym torem ankieterzy już nie poszli. Najwidoczniej twórcom ankiety wystarczy mój lęk o nadchodząca przyszłość. Bez względu na to czy będzie to lęk gospodyni domowej grającej na smartphonie na co dzień w Angry Birds, czy osoby mojego pokroju, która potrafi zamówić z Japonii edycję kolekcjonerską ulubionej gry, gdy okaże się niedostępna w Polsce.

Zaskoczył mnie tez brak pytań o imprezy dla graczy. Pojawia się ich coraz więcej, dlaczego nie zapytać czy nasi uczestnicy badania, ilu z nich wybiera się na takowe eventy?  Przy badaniu odniosłam wrażenie, że twórcy ankiety próbują badać graczy zbyt „ogólną” miarą, która nie da im właściwej odpowiedzi. Inicjatywa zacna i ciekawa. Reszta do poprawki.

 A jak wy się czuliście podczas ankiety? Czy czujecie się „wystarczająco” przebadani? Jakie pytania załączylibyście do ankiety? Dajcie znać, jak wy to widzicie!

Anna Kedzior

Pewnego dnia kobieta wyszła z kuchni i poznała co to pad. I już nic nie było tak jak dawniej. O graniu, babskim spojrzeniu na nieprzespane noce i sposobach na ukrywanie tego, o niewyspaniu po lamparty.

You may also like...