#NoHonor Czyli Jak Przetrwać Pierwsze Potyczki W Najnowszej Naparzance Ubisoftu

podjar

COME AT ME, BRO!

Mordowanie ludzi na polach bitwy For Honor to ciężki kawałek chleba – system walki, choć pozornie całkiem prosty, kryje w sobie dużo różnych trików i smaczków, a sprawy nie ułatwia mnogość różnorodnych klas, z których każda ma swój własny styl krzywdzenia bliźniego. W związku z tym pierwsze rozgrywki mogą przyprawić o ból głowy, rozpacz i zgrzytanie zębów, wywołane ciągłymi, brutalnymi zgonami z rąk bardziej doświadczonych wojowników. Przebrnijcie jednak przez pierwsze sromotne porażki, a zaczniecie „czuć” systemy gry oraz czerpać prawdziwą przyjemność ze stylowego masakrowania oponentów. Oto garść porad, która może pomóc wam wzbić się na szczyty meczowych tabel:

I Herkules Dupa, Kiedy Wrogów Kupa

No, nie do końca. Choć sytuacja, w której stajemy naprzeciw 2-3 wrogów wydaje się oczywistym samobójstwem, przy odrobinie koncentracji możemy wykupić sobie trochę czasu potrzebnego na przybycie odsieczy, bądź nawet wyeliminować któregoś z gankujących cwaniaków. Z pomocą przychodzi tu oczywiście tryb Zemsty, którego poziom wbija skuteczne blokowanie ataków. Mało kto jednak wie, że prędkość narastania paska Zemsty zależy od ilości wrogich graczy znajdujących się w promieniu naszej postaci. Wystarczy zatem trzymać się plecami do ściany (i uważać na fagasów próbujących rozbić nam gardę), by co chwilę zamieniać się w swoistego, For Honorowego Super Sayiana, odpornego nawet najcięższe szlagi. Wiedza ta jest szczególnie przydatna w trybie Dominacji, gdzie „gangbangujące” gangi są istną zmorą, a każde kilkanaście sekund, które wrogowie marnują na dobicie naszego „Pomstującego” rycerza/wikinga/samuraja pozwalają reszcie ekipy zgarnąć niepilnowane punkty.

warde

Parowanie otwiera oponenta na sowitą dawkę porządnego wpi***olu. Szkoda więc, że wciąż jeszcze nie udało mi się tej sztuki opanować.

Znajdź Swoje Miejsce

Punkty Sławy to swoisty „exp” odblokowujący podczas rundy kolejne umiejętności. Wszystkie klasy zgarniają go za fragowanie wrogów, bądź zdobywanie punktów, jednak dokładna ilość przyznawanej Sławy za poszczególne działania jest inna w zależności od ogrywanego herosa. Przykładowo, Strażniczka dostaje dodatkową Sławę za mordowanie mobków oraz obronę zdobytych miejscówek przed intruzami – zwłaszcza gdy ci mają przewagę liczebną. Pogromca z kolei otrzymuje bonusowe punkty za zabijanie wrogów do spółki z kolegami, czyli ogólnie rzecz biorąc za „support” w roli tanka. To zupełne przeciwieństwo dla asasynki Rozjemczyni, wynagradzanej za brutalne mordy na zawodnikach odosobnionych od reszty drużyny. Sprawdzenie jak dokładnie możemy najszybciej podpakować naszego herosa na polu bitwy pozwala szybciej odblokować najmocarniejsze skille, oraz lepiej zrozumieć rolę, w jakiej najlepiej (przynajmniej według założeń twórców) sprawdza się nasz zabijaka.

#NoHonor

Jeżeli ktoś obraża się, bo zamiast walczyć uczciwie, wykorzystałeś okazję i wkopałeś go w przepaść w stylu godnym samego Leonidasa, olej jego marudzenia, a następnym razem, gdy go spotkasz, dla odmiany wrzuć do lawy i patrz, jak smacznie skwierczy. Gdy płacze z powodu brutalnego gankowania w trybie Eliminacji – przypomnij mu o istnieniu takiego trybu jak Pojedynek. Pieprzenia o tym, że po udanym pojedynku nie wypada przeprowadzać brutalnej Egzekucji albo robić zwycięskich emotek nawet nie będę komentował. Ktoś nie po to powrzucał do gry te kuszące pułapki, smakowite Egzekucje i czasem naprawdę kozackie emotki (Orochi robiący „mic-drop” mieczem zawsze cieszy!), by jacyś samozwańczy eksperci próbowali zakazywać ich użytkowania. Walić tych gości – niech sobie grają według swych wydumanych, honorowych zasad. Ja tymczasem mam zamiar wkopać na kolce każdego gagatka, który nieostrożnie się pod nie nawinie. Co polecam zarówno i wam!

nadziak

Esencja #NoHonor, czyli Strażnik zmierzający na bliskie spotkanie trzeciego stopnia z kolcami.

Kruczki, sekrety, smaczki

For Honor oferuje całkiem przyzwoity trening „początkujący” oraz „zaawansowany”, który objaśnia podstawy rozgrywki. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej, którą trzeba odkryć, pilnie oglądając przygotowane w menu głównym filmiki o każdej z klas (rozwiązanie niezbyt intuicyjne). Co więcej, nawet one nie odsłaniają w pełni kart produkcji. Przykładowo, wbrew temu, co nas uczą na początku, nieblokowalne ataki można w rzeczywistości zatrzymać – z tym że z dobrze wymierzonym parowaniem. Inna kwestia to kontrowanie przełamania gardy. Tutorial z uporem maniaka twierdzi, że skontrować chwytającego nas gagatka musimy w momencie, gdy zabłyśnie ikonka guardbreak’a. Próbujcie się jednak tego trzymać, a co chwile będziecie lądować na ścianie albo na dnie fosy. Tak naprawdę przełamać chwyt musimy w momencie, gdy oponent fizycznie „łapie” naszego herosa. Chcąc zdobyć wiedzę o tych oraz innych niedopowiedzeniach musimy niestety pofatygować się na growe fora bądź youtube. Nie każdy ma czas na takie pierdoły, ale jeżeli komuś zależy na podbiciu swojego skilla, takie internetowe wycieczki mogą okazać się niezbędne.

Szlachetna Sztuka Gankowania

Wpadacie z kumpli na ostatniego oponenta, który przetrwał rundę Eliminacji. Licząc na szybki finisz, okładacie go jak leci, ścigając się do efektownej Egzekucji. Gościu jednak nie dość, że nie chce kulturalnie zdechnąć, to odpala Zemstę. I za chwilę znowu. I znowu. Wy z frustracji zaczynacie popełniać błędy, a on bezlitośnie je wykorzystuje, kładąc was trupem jednego po drugim. I jak tu nie pić?

To dość częsty scenariusz, na który początkowo nadziewałem się z kumplami. O ile żółtodziobowi w starciu z całym gangiem wojowników nie pomoże nawet najsroższa Zemsta, to już doświadczony fighter wykorzysta wspomniany wcześniej bonus przyrostu Zemsty w obliczy przeważających sił wroga i zrobi wam z dupy istną jesień średniowiecza. Dlatego też opracowaliśmy z ekipą prostą taktykę – z samotnym wilkiem walczy tylko dwóch, trzeci trzyma się z dala, by ewentualnie wkroczyć w kryzysowej sytuacji. Jeden dobijacz zaś próbuje rozbić z niekrytego kierunku gardę (co by gagatek nie mógł wbić sobie Zemsty za pomocą bloku), a drugi czai się z ciężkim, wykańczającym atakiem. O ile oponent nie jest mistrzem guardbrake’owej kontry, po kilkunastu sekundach takiej kołysanki powinie mu się noga i zarobi elegancką Egzekucję. Niby prosta sprawa, ale wystarczy wejść do pierwszej lepszej Eliminacji czy Dominacji, by zobaczyć jak 3 napaleńców macha na oślep mieczami, nie mogąc wykończyć ledwo dyszącego Pogromcę czy Strażnika.

katapulta

Rycerze wszystkich krajów i nacji, którzy spuszczacie sobie na łeb strzał z katapulty, gdy pojedynek przebiega nie po waszej myśli – łączcie się!

To tylko garść podstawowych porad, które jednak mogą ułatwić frustrujące początki. Sam nie należę do hardkorów liczących na Reddicie ilość klatek w każdej animacji (mój main to Strażniczka na 3 Prestiżu), ale wraz z wgryzaniem się w coraz głębsze niuanse produkcji Ubisoftu rośnie moja satysfakcja z gry i ilości kładzionych trupem oponentów. Mam nadzieję, że tekst na coś się przydał i do zobaczania na polu bitwy!

Jakub Zając

Zatwardziały pecetowiec, zwyrodniałe dziecię fpsów, skradanek i papierowych RPGów. Gra we wszystko co popadnie, ale szczególnie upodobał sobie wyszukiwanie "indyczych" perełek.

You may also like...