Kanciapa Krisa #02 – Chiński farmer i Destiny

kanciapa krisa

Informacja o pojawieniu się Playstation 4 średnio mnie ucieszyła, a to za sprawą zaległości growych na Playstation 3. Kolejna konsola, kolejne tytuły, a kiedy ja do cholery znajdę na to czas? Na szczęście z czasem okazało się, że biblioteka gier na konsolę nowej generacji jest tak słaba, że swój zakup postanowiłem odłożyć w czasie. Kolejne informacje o odgrzewanych kotletach i masie indyków za którymi nie przepadam wprawiały mnie w dobry nastrój. Po dłuższym czasie postanowiłem, że swoją PS4 zakupię dopiero na premierą Wiedźmina 3. Nie przeszkadziło mi to jednak w zamówieniu kolekcjonerki z czego część znajomych śmiała się, gdyż nie posiadałem sprzętu do odpalenia tego. No i broniłem się usilnie długi czas.

destiny

Nastała premiera Destiny i w żaden sposób tytuł ten do mnie nie przemawiał. Być może było to efektem potężnej kampanii reklamowej i świadomości kto odpowiada za ten tytuł. Ja fanem HALO nigdy nie byłem i raczej nie będę. Materiałów z Destiny nie oglądałem, informacje o nim omijałem szerokim łukiem, ale… Angro i Kiniu weszli w posiadanie Destiny i się zaczęło…

Po kilku godzinach gry na konsoli Angro stwierdziłem: „Kur..a, ale to dobre!” W końcu jestem fanem multiplayerów i tylko z tego powodu grywam w fpsy. Killzone 2 i 3 wymęczyłem do granic możliwości, a w trybie multi radzę sobie naprawdę dobrze mając K/D na poziomie 2+. Początkowo jednak nie potrafiłem przestawić się na nowego pada. Brak znajomości map i systemu Destiny karał mnie niemiłosiernie.

Angro nasz redakcyjny guru w Destiny na wieść o moim zakupie Playstation 4 zacierał ręce bo wiedział, że ma kolejnego chińskiego farmera w ekipie. Od tej pory tytuł ten stał się częścią każdego dnia. Codzienne wbijanie zadań, farmienie po całej galaktyce i od nowa. Długo nie musieliśmy czekać, aby do ekipy dołączyła kolejna osoba, czyli Wiśnia, który za sprawą misternego spisku Kinia zamiast Killzone Shadowfall kupił… Destiny.

destiny1

Zadziwiające w tym tytule jest to, że jest to gra monotonna, a i tak w to grasz. Po skończeniu trybu story, który dupy nie urywa robimy ciągle to samo. Dzień w dzień ta sama procedura, te same czynności. Być może fakt, że gramy w cztery osoby, czyli ja Wiśnia, Angro i Kiniu sprawia, że robisz to z przyjemnością. Nie spodziewałem się, że zostanę wchłonięty do granic możliwości. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że inne gry w chwili obecnej mnie nie interesują. Nie potrzebuję nowości, a i Playstation 3 poszło w odstawkę. Od czasu Killzone’a i Uncharted żadnej grze to się nie udało. Zazwyczaj było tak, że po przejściu czy też jednorazowym ograniu multi odstawiałem tytuł na półkę. Z jednej strony się cieszę, z drugiej nie… bo materiały same się nie napiszą. No, ale galaktyka się sama nie uratuje! Wracam zatem do gry, by wraz z Pad Portal Guardians chronić potrzebujących.

Krystian Janiszewski

Początkujący kolekcjoner, fan survival horroru i japońskich mordoklepów 2D. Redakcyjny dinozaur, wychowany na automatach i konsolach, których gimby nie znajo. Od czasu do czasu lubi sterroryzować redaktorów w celu zwiększenia wydajności.

You may also like...